Loading

Ekologia w domu

Problemy środowiska naprawdę leżą mi na sercu, dlatego ekologia w domu ma kluczowe znaczenie, zwłaszcza w obliczu kolejnych katastrof przyrodniczych, jak silne huragany, pożary Amazonii i Tajgi na Syberii. Klimat zmienia się też tu gdzie mieszkam i sama widzę zmiany na przestrzeni lat. Mogę stwierdzić, że lata i zimy w dzieciństwie były inne niż teraz, a przecież nie jestem jeszcze staruszką…

Ostrzega się kobiety w ciąży, aby nie jadły ryb morskich, nie z troski o ryby, a o ludzi. Zanieczyszczenie ryb metalami ciężkimi jest zabójcze dla nas i sami to sobie robimy! Tu nie ma żadnej niewiadomej. Tysiące naukowców bada zmiany klimatyczne, mierzy je i analizuje. Wszystko to można udokumentować liczbami.

Co robię ja i moja rodzina

Ja i moja rodzina próbujemy robić nasze małe kroczki, aby nie pogarszać sytuacji.

  • Ograniczyliśmy jedzenie mięsa. Ja jestem wegetarianką (czasami zdarza mi się trochę oszukiwać, kiedy mam przemożną ochotę na mięso, ale walczę z tym), moja córka jest weganką.
  • Staramy się kupować jak najwięcej produktów lokalnie : jajka, warzywa, wyroby mleczarskie.
  • Sporo warzyw i owoców dostaję od rodziny i znajomych, moja mama uprawia ogródek, babcia ma piękny stary sad i stado kur.
  • Miód mamy od rodziny na wsi. Dzięki temu produkty nie jadą setki, tysiące kilometrów generując zanieczyszczenia z transportu. To okazuje się, że ma ogromne znaczenie i większy wpływ na środowisko niż jedzenie lokalnie wyprodukowanego kurczaka.
  • Robimy swoje przetwory na zimę i mrozimy warzywa i owoce.
  • Sami mamy mały ogródek warzywny, kilka drzew na podwórku i tunel foliowy na pomidory. Co urośnie bez oprysków zbieramy z chęcią, zostawiając trochę ptakom.
  • W ogrodzie ustawiliśmy pszczeli ul i uczymy się opiekować pszczołami. Córka została naszą główną pszczelarką.

 

Szycie

Ubrania od kilku lat szyję sama w jak najszerszym zakresie. Uczę się nie szyć na wyścigi i jak najwięcej, a raczej jak najdłużej cieszyć się tym co mam. Jeśli mam za małe lub niepasujące ubrania staram się je oddawać, nie wyrzucam do kosza. Ubrania dzieci oddawałam innym mamom w rodzinie. Buty ostatnio oddawałam na Instagramie. Córka kupuje większość ubrań w sklepach z używaną odzieżą, ja też do tego wracam. Kupuję konkretne rzeczy w których chodzę lub przerabiam na inne ubrania. Mąż i syn są bardzo ekonomiczni, mają po kilka ubrań i po 2 pary butów, w których chodzą aż się rozpadną.

Nie piorę obsesyjnie ubrań. Nie, nie chodzę zapuszczona i brudna, ale też nie wrzucam ubrania do pralki po jednym założeniu. Nie jestem fanatyczką prasowania, a musicie wiedzieć, że żelazko jest jednym z najbardziej energochłonnych sprzętów w domu.

Nie mówię nawet o takich prostych sprawach jak zakręcanie kranu podczas mycia zębów, wyłączania światła kiedy nie jest potrzebne. Próbujemy bambusowych szczoteczek do zębów, dużych opakowań wystarczających na dłużej, produktów bio, ekologicznych. Nie robię na razie własnych kosmetyków i środków do prania. Kupowałam bardziej przyjazne dla środowiska i człowieka kosmetyki w sklepie internetowym, dopóki nie zamknięto sklepu z produktami tej marki. Szukam teraz nowych źródeł.

Nie pryskamy już placu wokół domu Roundapem, glifosatem, jeśli trzeba wyrywany trochę chwastów, które nam przeszkadzają. Nie podlewamy trawnika, aby nie marnować zbędnie wody. Ewentualnie planujemy wybudować duży zbiornik na deszczówkę do podlewania.

Rozważaliśmy zainstalowanie źródła energii odnawialnej (wiatrak, panele fotowoltaiczne), ale niestety nasz kraj jest wrogiem takich rozwiązań i póki co nie mają one żadnego ekonomicznego sensu, podwyższają bardzo koszty utrzymania gospodarstwa. Nie można na przykład zupełnie odciąć się od zasilania z sieci energetycznej i polegać wyłącznie na własnych źródłach energii.

Na koniec – plastik….

Właśnie znowu usłyszałam, że przetwarza się tylko 9% plastiku na świecie. Segregowanie odpadów jest więc tylko próbą uciszenia wyrzutów sumienia. Segregujemy, ale w rzeczywistości nic z tego nie wynika. Przybywa coraz więcej nowego plastiku, bo cały wyprodukowany w historii ziemi plastik jest tu nadal z nami. Dlatego nasza czwórka ogranicza plastik. Nie bierzemy w sklepach foliowych torebek, szukamy produktów bez opakowań. Jesteśmy lokalną ciekawostką, bo wszyscy sprzedawcy na miejskim targu próbują na siłę wciskać nam foliowe torebki i mają rozrywkę kiedy prosimy o pakowanie w woreczki z siatki, które uszyłam.

Tych torebek foliowych idą tysiące, miliony nawet. Wiem, wszyscy zachęcają do wyeliminowania ich ze swojego życia. Jest mnóstwo porad jak uszyć takie materiałowe woreczki na produkty i materiałowe torebki na zakupy. Oto kilka z nich. Skorzystajcie z nich.

Julia wyjaśnia krok po kroku, jak szyć torbę

https://www.joulenka.pl/jak-uszyc-torbe/

oraz woreczki na żywność

https://www.joulenka.pl/zero-waste-woreczki/

Joanka pokazuje, jak uszyć torbę z papieru washpapa

http://blog.joanka-z.pl/2018/03/tutorial-jak-uszyc-torbe-i-prosta.html

Magda szyje woreczki z firanki

https://www.polenka.pl/diy/zero-waste-wielorazowe-woreczki-na-warzywa-i-owoce-z-firanki-diy.html

Ja znalazłam dodatkowy sposób, który zaspokaja mój sentyment zbierania pamiątek z podróży. Z wakacji przywożę materiałowe torby z różnych stron świata. Są świetną pamiątką, bo są często używane, praktyczne i będą z nami bardzo długo. Mamy jedną 25 letnią z wyjazdu męża do Holandii na wymianę uczniowską w szkole średniej. Miły sentyment gdy się na takie patrzy.

Czego nie udało się nam wyeliminować?

  • Podróże samolotem
  • Środki czystości do sprzątania i proszki do prania produkowane komercyjnie. Te z chęcią wyeliminuję, ale chciałabym mieć alternatywę do kupienia w sklepie. Czuję, że ponad moje siły jest robienie wszystkiego domowym sposobem na własną rękę.
  • Nie palimy w piecu węglem.
  • Nie używamy suszarki do odzieży, suszymy ubrania rozwieszone.
  • Patyczki do uszu

Leave a Reply